czwartek, 2 października 2014

Vive la France! Czyli dziękujemy Francji za duet Antiga - Blain :)

Chociaż bywają chwile, że ciągle ciężko mi w to uwierzyć, to już od ponad tygodnia polscy siatkarze są Mistrzami Świata. I mimo, że te piękne Mistrzostwa - jak wszystko na tym świecie - musiały kiedyś się skończyć, to o całej sprawie ciągle jest głośno. Prozaiczny pragnie zaprezentować Wam cykl "Echa Mundialu", w którym do tego sukcesu będę regularnie wracać. Na początek będzie o dwóch takich... co poprowadzili Nas do złotego medalu, czyli duecie trenerskim w składzie Stephane Antiga i Philippe Blain. Kim są dwaj faceci, którzy kojarzą się ostatnio Polakom z Francją bardziej niż Nicolas Sarkozy czy Molier?


źródło: commons.wikimedia.org

Odwrócone role

Trzeba przyznać, że decyzja PZPS-u dotycząca nowego składu trenerskiego w ekipie Polaków, była zaskoczeniem dla wszystkich. Ja też byłam zdziwiona i to na tyle, że musiałam sprawdzić tę wiadomość na kilku stronach internetowych, a gdy się okazało, że to jednak prawda, wtedy pomyślałam: "bardzo lubię Stephane'a, to świetny zawodnik, ale to przecież wielkie ryzyko!" Pamiętam, że Ireneusz Mazur w jednym z wywiadów przyznał, że z wrażenia zapomniał gdzie zaparkował samochód ;) Uspokoiłam się trochę, jak doczytałam, że asystentem Antigi ma być doświadczony trener, który przez wiele lat pełnił rolę selekcjonera reprezentacji Francji, Philippe Blain. Jednak chwilę później zjawiła się myśl: "ale jak to, trener asystentem a debiutant trenerem?" Pół roku później, okazało się, że to odwrócenie ról było najlepszym pomysłem na jaki mogły wpaść władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Stephane Antiga - od tenisisty do Mistrza Świata
źrodło: pl.wikipedia.org
Początkowo, nasz złoty trener, swojej kariery sportowej nie wiązał z siatkówką, a właśnie z tenisem. Jednak gdy po 10-ciu latach sprawdzania swoich sił w tenisie, zorientował się, że w tej dyscyplinie nie uda mu się w pełni rozwinąć skrzydeł, zdecydował się spróbować sportu, w którym siatka wisi nieco wyżej ;) Mimo, że na siatkówkę trafił dość przypadkowo (musiał wybrać jakąś dyscyplinę sportu studiując na AWFie - pssst, Stephane chciał zostać nauczycielem!), to szybko złapał bakcyla, i gdy przyszło mu wybierać pomiędzy nauką, tenisem a siatkówką, wybór okazał się dość prosty. Później jego kariera potoczyła się szybko: kilkukrotnie zdobywał tytuł Mistrza Francji, a następnie przyszedł czas na przygodę we Włoszech i Hiszpanii, które Antiga również może zaliczyć do udanych. Do Skry Bełchatów zawitał w 2007 roku i tak mu się u nas spodobało, że został tu do roku 2014, kiedy to skończył karierę siatkarza i rozpoczął pracę na stanowisku trenera. Warto nadmienić, że w tym ostatnim sezonie klubowym Antiga zdobył ze Skrą tytuł Mistrza Polski, więc lepszego ukoronowania kariery nie mógł sobie wyobrazić. Przez 12 lat (1998 -2010) występował również w barwach reprezentacji Francji, w której dwukrotnie zdobywał srebrny medal ME i jednokrotnie Ligi Światowej. Kiedy w 2011 roku ogłosił koniec kariery reprezentacyjnej, trenerem Francuzów był jego obecny złoty asystent...

Philippe Blain
źródło: midilibre.fr
Znakomity i wszystkim dobrze znany siatkarz, w reprezentacji Francji grał przez 11 lat (1980-1991), i zdobył z nią brąz Mistrzostw Europy w 1987 roku. Tyle samo czasu zajęło mu trenowanie swojej rodzimej reprezentacji, funkcję selekcjonera kadry narodowe pełnił w latach 2001-20012. Oprócz tego, prowadził jeszcze drużyny w rozgrywkach klubowych we Włoszech i we Francji (w ostatnim sezonie było to francuskie Montepellier). Propozycję prowadzenia polskiej kadry narodowej przyjął z entuzjazmem i w dużej mierze dlatego, że chciał przeżyć w Polsce tę wielką przygodę jaką miały być tegoroczne Mistrzostwa. Jego decyzja była też kluczowa dla przyjęcia propozycji trenowania Polaków przez Antigę. Stephane od razu zaznaczył, że mimo iż zna się na siatkówce, to nie ma doświadczenia w prowadzeniu żadnego zespołu i bez pomocy Blaina tak ogromnego wyzwania się nie podejmie. 

Różne charaktery i temperamenty
Dwaj wyżej opisani Panowie wydają się znacznie różnić między sobą, zarówno pod względem temperamentów, jak i w kwestiach sposobu trenowania drużyny. Antiga, przez 7 lat gry w Polsce, dał się poznać kibicom z tej spokojnej strony - swoim zachowaniem udowadniał, że jest opanowanym, rozważnym, ale równocześnie pogodnym i wyluzowanym człowiekiem. Z resztą, takie samo wrażenie sprawiał podczas i pomiędzy meczami Polski na Mistrzostwach i innych turniejach. Nigdy nie krzyczał, nie wykłócał się z sędziami, nie wpadał ani w gniew ani w zbytnią euforię - zawsze spokojnie próbował wytłumaczyć swoim podopiecznym, co powinni zrobić aby gra wyglądała coraz lepiej. W wywiadach nigdy na nic nie narzekał, nikogo nie obrażał i nie wydawał pochopnych opinii. Może to dlatego atmosfera w drużynie do samego końca turnieju była tak pozytywna i stabilna? Wychodzi na to, że zrównoważony trener jest w stanie zapewnić drużynie spokój i wiarę we własne możliwości.

źródło: katowickisport.pl / fot. Łukasz Laskowski
Trenera Blaina pamiętam za to jeszcze z czasów prowadzenia przez niego zespołu francuskiego. Jego wyraz twarzy oraz zachowanie podczas meczów świadczyły o ambicji, zaciętości i stanowczości. Ponadto, nie wahał się wyrzucić z kadry jednego z najlepszych zawodników, który jednak okazał się zbyt krnąbrny i który jego zdaniem nie zasługiwał na reprezentowanie swojego kraju. Teraz, kiedy wspólnie z Antigą przejął reprezentację Polski, to on jest tym, który podczas meczu coś krzyknie, podskoczy i pokaże sędziemu. W "Przeglądzie Sportowym" możemy wyczytać, że to właśnie Philippe prowadził odprawę pomeczową z naszymi zawodnikami po ich jedynym przegranym meczu na Mistrzostwach z drużyną USA. 

Wspólne poczucie humoru, miłość do siatkówki i ostatecznie wspólny sukces
Pomimo tych wszystkich różnic, ważne są cechy, które stanowią spoiwo w pracy naszego duetu trenerskiego. Z opowieści jakie można wyczytać w różnych mediach wynika, że na zgrupowaniu panuje przyjazna atmosfera, nikt się na nikogo nie obraża i Panowie mają do siebie samych spory dystans. Przykładem tego mogą być różnego rodzaju żarty, o których usłyszymy z ust osób obecnych na zgrupowaniach. Ja zapamiętałam posolenie trenerowi Antidze kawy czy herbaty i ustawienie przez niego samego przy wejściu do sali wieży z krzeseł, po to żeby zrobić "niespodziankę" komuś kto pierwszy do niej wejdzie i komu to zawali się na głowę. Żeby nie było, że sztab tylko dobrze się bawi, trzeba koniecznie powiedzieć o tym, że jego członkowie pracują już od samego rana, śpią po 4 godziny i non stop rozmawiają o siatkówce. A na końcu, jako zwieńczenie tej pracy, zdobywają złoty medal Mistrzostw Świata :)

źródło: www.flickr.com

Za co ich kochamy
Na koniec już na luziku chciałam napisać, czym obaj trenerzy wzbudzili we mnie taką sympatię, jaką szczerze ich darzę. Stephana nie sposób nie pokochać za to jak dzielnie udziela wywiadów w języku polskim :) Jest to naprawdę trudne zadanie i biorąc pod uwagę, że wszystko rozumie i próbuje odpowiedzieć na pytania w możliwie jak najbardziej gramatyczny i poprawny sposób jest godne wielkiego podziwu! Dodając do tego fakt, że w wywiadzie po Mistrzostwach powiedział, że "jest na sto procent Polak", to trudno nie żywić do tego Pana pozytywnych uczuć (ów wywiad znajdziecie tutaj:). Z kolei, Philippe nie krył swojego wzruszenia po wygranym meczu z Niemcami (te czerwone oczy mówią same za siebie - wideo o tu!) i co ciekawe, nauczył się śpiewać hymn Polski! Co prawda, jak twierdzi myli jeszcze słowa, ale liczą się chęci i starania. A Polacy kochają takie rzeczy, więc sympatia zaskarbiona również w stu procentach :).

I na koniec...
Kończąc dzisiejszy i tak już długi wpis, chciałam skorzystać z okazji i pozdrowić wszystkich czytelników Francji :) (po moich kochanych rodakach, to Wy rządzicie w statystykach odwiedzin na blogu:) Nie wiem, czy zaglądają tu Polacy mieszkający we Francji czy Francuzi, którzy korzystają z Google Translate, ale bardzo mnie cieszy Wasza obecność i wpadajcie jeszcze częściej :) No i podeślijcie nam jeszcze kogoś pokroju Antigi i Blaina do polskiego sportu ;) Wspaniali faceci i jak pojawi się ich tutaj więcej, to na pewno się nie obrazimy! ;)

źródło: http://coraliecolorie.blogspot.com/

Share:

4 komentarze:

  1. Kasiu! Bardzo podobał mi się ten wpis :) Tych dwóch panów wydaje się naprawdę superfajnych! No i w dużej mierze dzięki nim pewnie jest złoto, więc rzeczywiście nie da się ich nie lubić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się Aniu! Oni dyrygowali, a zespół grał i wygrywał :) Teraz to z pewnością dwa najbardziej lubiani Francuzi w Polsce ;P ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzyłam w Stefanka początkowo, dziwiłam się tej decyzji, ale widzę, że była ona słuszna i dobra!
    Jak zawsze zacny wpis !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy miał jakieś wątpliwości ;) "Stefanek" *.* :D

      Usuń